Dom był duży i trochę staromodnie urządzony. Po prowadził mnie w stronę dużego pokoju. Usiadłam na kanapie z ciemnej skóry.
-chcesz się czegoś napić ? - spytał nie patrząc na mnie.
-Wody. - odpowiedziałam a on zniknął w innym pomieszczeniu. Rozejrzałam się po pokoju. Głównym elementem tego pokoju był kominek. Duży. Palił się w nim ogień. Wstałam i podeszłam do regału ze zdjęciami. Do ręki wzięłam fotografie przedstawiającą Maxa i jakiegoś chłopaka. Może ze 2 lata starszego od niego. Miał on nieco jaśniejsze włosy od niego. I błękitne oczy.
-To jest Blake. - powiedział. Przestraszyłam się i natychmiast się odwróciłam. Stał krok przede mną. Nie usłyszałam nawet jego kroków. Spojrzałam na niego pytająco. - mój brat.
-Aha... A gdzie teraz jest ? - zamyślił się trochę po czym odpowiedział.
-Podróżował. Nie wiem gdzie teraz jest. - kiwnęłam głową i odłożyłam ramkę na miejsce. W oczy rzucił mi się dość duży srebrny nóż z drewnianą rączką.
-A to co ? - spytałam pokazując palcem.
-Pamiątka rodzinna. - powiedział i odszedł. Ruszyłam za nim. Najpierw ruszyliśmy po schodach na pierwsze piętro a potem wyszliśmy na balkon, a może taras? Nie ważne, był duży. Oparł się rękami o drewnianą barierkę. Jego oczy patrzyły gdzieś w dal. Usiadłam na bujanym fotelu. Na dość długo zawisła w powietrzu cisza. Miałam tego dość więc podeszłam i spojrzałam w tą stronę w którą on patrzył. Widziałam tam tylko ciemność.
-Jesteś czasami taki cichy wiesz? - spytałam nie odwracając wzroku od ciemności.
-Wiem to jest mój problem. - patrzył na mnie.
-Nie sądzę ... -powiedziałam odwracając głowę w jego stronę. Nasze twarze były teraz tak blisko. Czułam jego oddech na twarzy.
-Jak to ?
-Bo jak się starasz to nie jesteś cichy i tajemniczy... -Powiedziałam, a on zaczął zbliżać swoje usta do moich. Niemal się zetknęły ale odwrócił głowę i odchrząknął.
-Przepraszam.
-Za co? - zdziwiłam się. Weszliśmy na drugie piętro. Złapał mnie za rękę i pociągnął do jego pokoju. Jedną całą ścianę zajmował duży regał z książkami. Usiadłam na łóżku.
-Mięciutkie... -powiedziałam i zaczęliśmy się śmiać. Stał oparty o futrynę. Patrzył na mnie tymi słodkimi oczyma. Nagle usłyszałam kroki na dole.
-Słyszałeś? -powiedziałam szeptem. On kiwną głową że tak. I ruszył ku schodom a ja za nim. Gdy zeszliśmy na dole przy kominku stał mężczyzna. Gdy się odwrócił rozpoznałam go ze zdjęcia. Spojrzałam się na obu. Max mierzył go wściekłym wzrokiem, a jego brat patrzył na niego z sarkastycznym uśmiechem.Oderwał oczy od Maxa i spojrzał na mnie.
-Witam. Jestem Blake- powiedział nieco zbyt chłodno. Ale za chwile się po prawił - wybacz za brata. Nie wiedział że powrócę z powrotem.
-Jak to z powrotem ? - spojrzałam pytająco na obu braci. - myślałam że tu jeszcze nie byłeś Max. Podobno podróżowałeś.
-Ahh.. mój brat jeszcze nie rozpoczął tego tematu. - zaśmiał się. - mieszkaliśmy tu już. Nasza rodzina mieszkała tu od pokoleń. Ogółem historie mamy bogatą. Mój brat pewnie ci resztę opowie. Wiesz. Dobre książki nie zdradzają od razu wszystkich swoich tajemnic. -Uśmiechnął się, a w jego oczach pojawił się dziwny błysk i wyszedł. Odprowadziłam go oczyma i zauważyłam, że jest ubrany na czarno. Zaświtało mi nieco w głowie.. Nie to nie możliwe. Skarciłam się. Odwróciłam wzrok od drzwi w których zniknął Blake.Spojrzałam na Maxa.
-Przepraszam za niego. - spojrzał na mnie tymi swoimi proszącymi o wybaczenie oczyma.
-Mówi tak.. staro. Jak by nie pasował do tego roku. -spojrzałam mu w oczy.- wiem to głupie. Ale tak po prostu pomyślałam. -zaczęliśmy się śmiać.
-On ma tak czasami. Jak jest aż nadto uprzejmy. -pokiwałam głową.
Usiedliśmy na kanapie i rozmawialiśmy. Dowiedziałam się że jego rodzina czyli Taylerowie mieszkają tu od wieków. Jego rodzina przyczyniła się nieco do założenia miasta. Postanowiłam że jest już późno i nie będę naużywać gościnność. Powiedziałam mu to.
-No co ty. To duży dom. Możesz przychodzić tu kiedy ze chcesz. -Powiedział kładąc mi rękę pod policzkiem. Ten czuły gest doprowadził mnie do dreszczy.
-Dzięki za dzisiaj. - uśmiechnęłam się i spuściłam oczy. Lekko ujął moją brodę i zmusił do spojrzenia na siebie. Popatrzył na mnie w taki sposób, że serce zabiło mi szybciej. Nie wiedziałam na co mam patrzeć na jego oczy czy usta. Powoli zaczął się przybliżać. A kiedy nasze usta się zetknęły.. zalała mnie fala gorąca. Kiedy znów spojrzał mi w oczy widziałam w nich smutek. Przyjrzałam się uważniej ale on odwrócił wzrok.
środa, 13 listopada 2013
wtorek, 5 listopada 2013
Part 4.
Kiedy już w końcu upewnił się że nic mi już nie dolega wyszedł... I zostałam sama. Ten dom stał się teraz taki duży... Choć dopiero od kilku dni jestem w nim sama, czuje jak by minęły wieki. Beznadzieja.. nigdy nie spędziliśmy wakacji jak prawdziwa rodzina... Ciągłe wyjazdy taty w delegacje... Ciągłe wybryki starszego brata. Pobiegłam szybko na górę i przyprowadziłam się do ładu. Zadzwoniłam do Moni i wyszłam. Spotkałyśmy się tam gdzie zawsze.. Pod wielkim pomnikiem z jakimiś datami których nie znam. Nigdy nie drążyłam o co z chodzi z nimi. Usiadłyśmy.
-Co się z tobą działo ? Nie dzwoniłaś ... nie odpisywałaś nawet na smsy. -powiedziała od razu prosto z mostu.
-Hej, cześć, siema, elo? Nic ? Zero przywitania. - ironizuje. - nic się nie działo.. - Opowiedziałam jej całą historie.. Gdy mówiłam on tylko co jakiś czas otwierała szerzej oczy. I wzdychała.
-Ale to romantyczne... - ehh .. taka już jest.. zakochana w każdym przystojniaku dziewczyna.
-Tak tak ... zawsze to mówisz .. ale to nie było ani trochę romantyczne.. nic....
-Taaaaak a ty jak zwykle nic nie odczuwasz ...-przerwała mi ..
-ciekawe co mam odczuwać... -Przewróciłam oczami ..
-Podobasz mu się dziewczyno bez duszna..- teraz obie zaczęłyśmy się śmiać..
-Stop stop .. -powiedziałam ledwo dysząc. Gdy się uspokoiłam zaczęłam.. - ale wiesz... jest w nim coś takiego .. hm.. jak to powiedzieć.. tajemniczego .. wiesz.. po prostu tak od czuwam .. jak by ... ukrywał coś ... i nie była to wcale tajemnica zwykła...
-Dziwna czasem jesteś wiesz ? -powiedziała z uśmiechem.
-uh .. nie ważne .. gadam głupoty.. - Na tym rozmowa o Maxie się skończyła.. Rozmawiałyśmy o pierdołach .. o nie ważnych rzeczach .. Poprawiła mi humor i to bardzo.. Kiedy wróciłam do domu było około szóstej.. Słońce zaczęło już powoli zachodzić więc zrobiło się nieco chłodniej. Kiedy stanęłam przy drzwiach kątem oka zauważyłam jakąś postać stojącą przy huśtawce na werandzie. Odruchowo rzuciłam tylko okiem zbyt szybko żeby wiedzieć kto. Jednak ktoś na pewno. Odwróciłam się szybko w tą stronę z szybko bijącym sercem ale nikogo tam nie było.
-Co jest? - szepnęłam do siebie. Rozglądałam się przez chwilę ale nikogo nie widziałam... Ta postać była ubrana na czarno.. czarne jeansy, koszula, buty. Miał też płaszcz... Kto do cholery nosi teraz płaszcz ? Jest środek wakacji .. a tu temperatury sięgają ponad 30. Przetarłam oczy i odwróciłam się z powrotem do drzwi.Przede mną leżał bukiet czerwonych róż.. Stałam jak wryta.. podniosłam je i weszłam do domu. Położyłam je na stole w kuchni i wzięłam kartkę, która była dołączona do bukietu. Widniało na niej :
~Dobre książki nie zdradzają od razu wszystkich swoich tajemnic. ~
Co to do cholery ma znaczyć ? Przez chwile wsłuchiwałam się w cisze. Nagle rozległ się dzwonek do drzwi. Przestraszyłam się i aż podskoczyłam..Podeszłam i otworzyłam.
-Hej Max. - powiedziałam.
-Hej.
-Co się stało ? -spytałam nadal stojąc w drzwiach.
-Chciałem ...
-Nie ważne. Wejdź. -przerwałam.
-Coś się stało ? - spytał kiedy podawałam mu sok.
-Nie.. w sumie tak ... - opowiedziałam mu wszytko co się wydarzyło. Podałam mu nawet kartkę. On przez jakiś czas siedział i wbijał wzrok w kartkę. Jego twarz nie wyrażała żadnych uczuć. Kiedy już chciałam przerwać tą ciszę, odezwał się .
-Nie mam pojęcia o co w tym chodzi.
-Uhm...- powiedziałam z zamyśleniem
-Chodź. - złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę drzwi.
-Gdzie ?? -zapytałam łapiąc w biegu klucze.
-Zobaczysz .. Zamknij drzwi ... - powiedział idąc do auta. Dołączyłam do niego chwile później. Nie wypytywałam się gdzie jedziemy. Ufam mu. A z resztą i tak by nie powiedział. Jechaliśmy mniej więcej godzinę. Nie odezwał się ani razu. Kiedy się zatrzymaliśmy zapytałam gdzie jesteśmy.
-Nad jeziorem poza miastem. - Powiedział i wysiadł, a ja chwilę po nim. Rozejrzałam się dookoła. Przede mną rozprzestrzeniało się dość duże jezioro z niewielkim molo. Odwróciłam się w stronę Maxa. Za nim stał drewniany dom jednorodzinny. Światła na werandzie były zapalone, był on piękny. Chłopak złapał mnie za rękę i po prowadził do domku.
-Mieszkasz tu? - spytałam patrząc na niego. Jego czarne włosy w tym świetle wpadały w granat. Odpowiedział nawet na mnie nie zerkając.
-Tak.. Teraz sam. Mieszkałem tu nie dawno z rodzicami. Ale .. wyjechali.
-Jak to ? Tak po prostu cię zostawili ? -spytałam zatrzymując go. Położyłam dłoń na jego policzku.
-Tak .. - spojrzał mi w oczy. - przecież jestem już dorosły. Wyjechali do Stanów.
-A czemu ty zostałeś ?
-Bo poznałem ciebie. Jesteś kimś wyjątkowym. Nie wiem jak to opisać. Kiedy jesteś przy mnie czuje, że mam wszystko. Rozumiesz coś z tego ? Bo ja sam nie wiem co to ma znaczyć. Nigdy nie czułem nic takiego do nikogo. Może przez to, że z rodzicami się często przeprowadzaliśmy. Mieszkałem w wielu krajach, miastach. Najdłużej nie przeprowadzaliśmy się pół roku.
-Nie wiem co mam powiedzieć.
-To nie mów nic. Po prostu chodź. - powiedział prowadząc mnie w stronę domu.
__________________________________________________________
Znowu bardzo długo mnie nie było. sama nie wiem czemu. Po prostu brak czasu. Szkoła szkoła szkoła. Mam dosyć. teraz mnie wena wzięła.. nie wiem nawet czy rozdział jest dobry. Sami powiedzcie.. Do zobaczenia. : ))
-Co się z tobą działo ? Nie dzwoniłaś ... nie odpisywałaś nawet na smsy. -powiedziała od razu prosto z mostu.
-Hej, cześć, siema, elo? Nic ? Zero przywitania. - ironizuje. - nic się nie działo.. - Opowiedziałam jej całą historie.. Gdy mówiłam on tylko co jakiś czas otwierała szerzej oczy. I wzdychała.
-Ale to romantyczne... - ehh .. taka już jest.. zakochana w każdym przystojniaku dziewczyna.
-Tak tak ... zawsze to mówisz .. ale to nie było ani trochę romantyczne.. nic....
-Taaaaak a ty jak zwykle nic nie odczuwasz ...-przerwała mi ..
-ciekawe co mam odczuwać... -Przewróciłam oczami ..
-Podobasz mu się dziewczyno bez duszna..- teraz obie zaczęłyśmy się śmiać..
-Stop stop .. -powiedziałam ledwo dysząc. Gdy się uspokoiłam zaczęłam.. - ale wiesz... jest w nim coś takiego .. hm.. jak to powiedzieć.. tajemniczego .. wiesz.. po prostu tak od czuwam .. jak by ... ukrywał coś ... i nie była to wcale tajemnica zwykła...
-Dziwna czasem jesteś wiesz ? -powiedziała z uśmiechem.
-uh .. nie ważne .. gadam głupoty.. - Na tym rozmowa o Maxie się skończyła.. Rozmawiałyśmy o pierdołach .. o nie ważnych rzeczach .. Poprawiła mi humor i to bardzo.. Kiedy wróciłam do domu było około szóstej.. Słońce zaczęło już powoli zachodzić więc zrobiło się nieco chłodniej. Kiedy stanęłam przy drzwiach kątem oka zauważyłam jakąś postać stojącą przy huśtawce na werandzie. Odruchowo rzuciłam tylko okiem zbyt szybko żeby wiedzieć kto. Jednak ktoś na pewno. Odwróciłam się szybko w tą stronę z szybko bijącym sercem ale nikogo tam nie było.
-Co jest? - szepnęłam do siebie. Rozglądałam się przez chwilę ale nikogo nie widziałam... Ta postać była ubrana na czarno.. czarne jeansy, koszula, buty. Miał też płaszcz... Kto do cholery nosi teraz płaszcz ? Jest środek wakacji .. a tu temperatury sięgają ponad 30. Przetarłam oczy i odwróciłam się z powrotem do drzwi.Przede mną leżał bukiet czerwonych róż.. Stałam jak wryta.. podniosłam je i weszłam do domu. Położyłam je na stole w kuchni i wzięłam kartkę, która była dołączona do bukietu. Widniało na niej :
~Dobre książki nie zdradzają od razu wszystkich swoich tajemnic. ~
Co to do cholery ma znaczyć ? Przez chwile wsłuchiwałam się w cisze. Nagle rozległ się dzwonek do drzwi. Przestraszyłam się i aż podskoczyłam..Podeszłam i otworzyłam.
-Hej Max. - powiedziałam.
-Hej.
-Co się stało ? -spytałam nadal stojąc w drzwiach.
-Chciałem ...
-Nie ważne. Wejdź. -przerwałam.
-Coś się stało ? - spytał kiedy podawałam mu sok.
-Nie.. w sumie tak ... - opowiedziałam mu wszytko co się wydarzyło. Podałam mu nawet kartkę. On przez jakiś czas siedział i wbijał wzrok w kartkę. Jego twarz nie wyrażała żadnych uczuć. Kiedy już chciałam przerwać tą ciszę, odezwał się .
-Nie mam pojęcia o co w tym chodzi.
-Uhm...- powiedziałam z zamyśleniem
-Chodź. - złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę drzwi.
-Gdzie ?? -zapytałam łapiąc w biegu klucze.
-Zobaczysz .. Zamknij drzwi ... - powiedział idąc do auta. Dołączyłam do niego chwile później. Nie wypytywałam się gdzie jedziemy. Ufam mu. A z resztą i tak by nie powiedział. Jechaliśmy mniej więcej godzinę. Nie odezwał się ani razu. Kiedy się zatrzymaliśmy zapytałam gdzie jesteśmy.
-Nad jeziorem poza miastem. - Powiedział i wysiadł, a ja chwilę po nim. Rozejrzałam się dookoła. Przede mną rozprzestrzeniało się dość duże jezioro z niewielkim molo. Odwróciłam się w stronę Maxa. Za nim stał drewniany dom jednorodzinny. Światła na werandzie były zapalone, był on piękny. Chłopak złapał mnie za rękę i po prowadził do domku.
-Mieszkasz tu? - spytałam patrząc na niego. Jego czarne włosy w tym świetle wpadały w granat. Odpowiedział nawet na mnie nie zerkając.
-Tak.. Teraz sam. Mieszkałem tu nie dawno z rodzicami. Ale .. wyjechali.
-Jak to ? Tak po prostu cię zostawili ? -spytałam zatrzymując go. Położyłam dłoń na jego policzku.
-Tak .. - spojrzał mi w oczy. - przecież jestem już dorosły. Wyjechali do Stanów.
-A czemu ty zostałeś ?
-Bo poznałem ciebie. Jesteś kimś wyjątkowym. Nie wiem jak to opisać. Kiedy jesteś przy mnie czuje, że mam wszystko. Rozumiesz coś z tego ? Bo ja sam nie wiem co to ma znaczyć. Nigdy nie czułem nic takiego do nikogo. Może przez to, że z rodzicami się często przeprowadzaliśmy. Mieszkałem w wielu krajach, miastach. Najdłużej nie przeprowadzaliśmy się pół roku.
-Nie wiem co mam powiedzieć.
-To nie mów nic. Po prostu chodź. - powiedział prowadząc mnie w stronę domu.
__________________________________________________________
Znowu bardzo długo mnie nie było. sama nie wiem czemu. Po prostu brak czasu. Szkoła szkoła szkoła. Mam dosyć. teraz mnie wena wzięła.. nie wiem nawet czy rozdział jest dobry. Sami powiedzcie.. Do zobaczenia. : ))
środa, 18 września 2013
Part 3.
-Zaufaj mi .. - powiedział i wyciągnął do mnie rękę. Stałam przez chwile wpatrując się w nią. W końcu ją złapałam i wsiadłam do samochodu. On wsiadł z drugiej strony i ruszył. W trakcie drogi nie rozmawialiśmy. On co jakiś czas zerkał na mnie. Dojechaliśmy na górę. W sumie górkę. Było z niej widać panoramę miasta. Było tak pięknie. Zwłaszcza, że robiło się już powoli ciemno. Niebo było już różowo-fioletowe. Miejscami granatowe. Była tam cisza i spokój. Wymarzone miejsce na ... Nie to nie była randka ani nic w tym rodzaju ... Aneta obudź się.. Znasz go dopiero z kilka godzin i myślisz że to będzie miłość .. Nawet nie jest w moim typie ... Odwróciłam się w jego stronę, a on wyjął koszyk piknikowy i postawił na masce auta. Nasze spojrzenia się skrzyżowały. Z niewiadomych powodów szybko wzrok odwróciłam i poczułam motylki w brzuchu. Podszedł do mnie położył rękę na plecach i poprowadził do koszyka. Zauważyłam że były tam truskawki z czekoladą (mój ulubiony deser) maliny. Termos i coś tam jeszcze. Zamoczył truskawkę w czekoladzie i dał mi. Cały ten czas nie mówił do mnie ani słowem. W końcu przemówił:
-eee .. Mam nadzieje że ci się podoba ? - spytał patrząc mi w oczy. Miał on piękne aż nie naturalnie błękitne tęczówki.
-Jest ...- urwałam na chwilę, żeby pozbierać słowa. - hmm ... szczerze?
Kiwnął głową.
-Jest świetnie. Postarałeś się ... Ale... jakaś wymiana zdań by się przydała ...
-Wiedziałem, że z tym sobie nie poradzę.... Wiesz jestem nie śmiały.
-Jakoś nie zauważyłam wcześniej. - powiedziałam z lekko wścibskim uśmieszkiem.
-No wiem ... Wtedy myślałem jedynie o tym żeby .... - urwał i odwrócił wzrok.
-Żeby?
-No... - odchrząknął - że cię oczywiście poznać.
-A myślisz, że bardziej mnie poznać nie musisz? Dlatego nie rozmawiasz ?-powiedziałam zadziornie.
-Chce poznać cie bardzo ... blisko. - powiedział patrząc mi słodko w oczy. W tym momencie zauważyłam jaki jest przystojny. Miał piękne ciało, usta,twarz, oczy ... Wszystko idealne. Nagle rozdzwonił się jego telefon.
-Przeprasza... -powiedział, wstał i odebrał. Kiedy wrócił już stała i czekałam na niego... Spojrzał na mnie pytająco.
-eem .... Wiesz ... Późno już. - w tym momencie spojrzał na zegarek.
-Faktycznie.... już 23.- powiedział zdziwiony - wsiadaj sobie, a ja sprzątnę i wracam. Czekałam aż 15 minut. W tym czasie zorientowałam się, że w aucie pachnie wanilią i trochę koszoną trwą. Moje ulubione zapachy.
-Przepraszam cię że tak długo ale znowu telefon... musiałem odebrać. -Wyrwał mnie z zamyślenia.
-Nie no spoko. - jechaliśmy jakieś pół godziny. Więc dojechałam do domy za piętnaście 00. Z muliło mnie troszkę więc przysypiałam prawie.
-Zmęczona? -spytał gdy staliśmy pod moim domem.
-Trochę. I ... trochę źle się czuje. Głowa mi pęka ..
-To.. to może idź się płuż co ? - te słowa usłyszałam jako ostatnie. Obudziłam się w swoim pokoju. Na kanapie pod oknem spał Max. Chciałam wstać do łazienki. Stanęłam przed drzwiami i usłyszałam jego głos... Tak miękki. Tak opiekuńczy. Otulił mnie całą, że aż przeszedł mnie dreszcz.
-Powinnaś leżeć.
-Un momento - powiedziałam z uśmiechem. Kiedy wróciłam on siedział na moim łóżku. Usiadłam obok niego ale kazał mi się się położyć.
-Co ty w ogóle tu robisz?
-Nie pamiętasz ... ach tak. Zemdlałaś. Dwa dni spałaś. Bałem się że się nie obudzisz. Po prosiłem o pomoc moją mamę. Chciał cię zawieść do szpitala. Ale ona powiedziała, że lada chwila się zbudzisz. Czuwałem przy tobie cały czas. - uśmiechnął się.
-Nie wiem co mam powiedzieć... Chyba dziękuje... - powiedziałam i nagle coś mi się przypomniało.
-Co jest ?
- Mama ... tata ... gdzie ...
-Nikogo tu nie było - przerwał mi. - prócz nas rzecz jasna. - podał mi telefon.
-Mamo ?
-Czemu nie odbierałaś? Godzinę się do ciebie dobijałam !! myślałam że coś ci się stało. - spojrzałam się na zegar ... Już 17:00.
-Zostawiłam telefon w domu.
-Myślałam że coś ci się stało !
-Przepraszam... Kiedy tata wraca? I ty?
-Ja... Nie dam rady przed najbliższy tydzień.
-Co jest?
-Auto mi padło. Czekamy na mechanika.
-Serio tak długo? - powiedziałam smutno..
-Przykro mi...
-A tata ...
-Tata zostaje tam do końca wakacji .
-Nie wierze... Znowu ?! Kolejne wakacje ?
-Wiem wiem. Też mi z tym źle. Wysłałam ci pieniądze wczoraj na konto. Powinny być już. Zadzwoń jeszcze.
-Dobrze. Pa.,
Max patrzył tylko na mnie... Wiedział że nie chce mi się teraz gadać. Położyłam się, a on siedział obok. Minęło kilka minut.
-Dziękuje - powiedziałam nagle. On spojrzał zaskoczony ...
-Ale... ale za co ?
-Za to .. że tu jesteś. Nie zostawiłeś mnie samej.
-A nie ma za co. - powiedział nonszalancko. - aa jak się czujesz ?
- Hmm .. dobrze panie doktorze.. - zażartowałam.
-To świetnie.
-Też tak myślę... Głodny ? -spytałam.
-O to jak..
-Ja też.
Obydwoje zeszliśmy na dół. Przekąsiliśmy coś i usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy rozmawiać. Nie mieliśmy konkretnego tematu. Śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Czułam się świetnie w jego towarzystwie, choć znamy się zaledwie od kilku dni. A odczuwam jak byśmy się wieki znali.
____________________________________________________
Wybaczcie że tak długo nic nie było. Serio nie miałam czasu. Wakacje ... wiecie jak to jest... Pod koniec wakacji szykowanie do szkoły i w między czasie musiałam się jeszcze trochę poszaleć ... I szkoła .. nawet sobie nie zdajecie ile mam zadawane od początku roku ... ;( Dobra. postaram się częściej dodawać... :)
Wiem że rozdział nie jest jakiś ŁAAAŁ po tak długiej nie obecności ale staram się...
a i zastanawiam się nad wplecieniem fantastyki tu..Wiecie .. coś .. hmm ... wampiry wilkołaki itd ? Co wy na to ? Pytam tylko o zdanie nie wiem czy to się ziści. ; )) Do zobaczenia.
-eee .. Mam nadzieje że ci się podoba ? - spytał patrząc mi w oczy. Miał on piękne aż nie naturalnie błękitne tęczówki.
-Jest ...- urwałam na chwilę, żeby pozbierać słowa. - hmm ... szczerze?
Kiwnął głową.
-Jest świetnie. Postarałeś się ... Ale... jakaś wymiana zdań by się przydała ...
-Wiedziałem, że z tym sobie nie poradzę.... Wiesz jestem nie śmiały.
-Jakoś nie zauważyłam wcześniej. - powiedziałam z lekko wścibskim uśmieszkiem.
-No wiem ... Wtedy myślałem jedynie o tym żeby .... - urwał i odwrócił wzrok.
-Żeby?
-No... - odchrząknął - że cię oczywiście poznać.
-A myślisz, że bardziej mnie poznać nie musisz? Dlatego nie rozmawiasz ?-powiedziałam zadziornie.
-Chce poznać cie bardzo ... blisko. - powiedział patrząc mi słodko w oczy. W tym momencie zauważyłam jaki jest przystojny. Miał piękne ciało, usta,twarz, oczy ... Wszystko idealne. Nagle rozdzwonił się jego telefon.
-Przeprasza... -powiedział, wstał i odebrał. Kiedy wrócił już stała i czekałam na niego... Spojrzał na mnie pytająco.
-eem .... Wiesz ... Późno już. - w tym momencie spojrzał na zegarek.
-Faktycznie.... już 23.- powiedział zdziwiony - wsiadaj sobie, a ja sprzątnę i wracam. Czekałam aż 15 minut. W tym czasie zorientowałam się, że w aucie pachnie wanilią i trochę koszoną trwą. Moje ulubione zapachy.
-Przepraszam cię że tak długo ale znowu telefon... musiałem odebrać. -Wyrwał mnie z zamyślenia.
-Nie no spoko. - jechaliśmy jakieś pół godziny. Więc dojechałam do domy za piętnaście 00. Z muliło mnie troszkę więc przysypiałam prawie.
-Zmęczona? -spytał gdy staliśmy pod moim domem.
-Trochę. I ... trochę źle się czuje. Głowa mi pęka ..
-To.. to może idź się płuż co ? - te słowa usłyszałam jako ostatnie. Obudziłam się w swoim pokoju. Na kanapie pod oknem spał Max. Chciałam wstać do łazienki. Stanęłam przed drzwiami i usłyszałam jego głos... Tak miękki. Tak opiekuńczy. Otulił mnie całą, że aż przeszedł mnie dreszcz.
-Powinnaś leżeć.
-Un momento - powiedziałam z uśmiechem. Kiedy wróciłam on siedział na moim łóżku. Usiadłam obok niego ale kazał mi się się położyć.
-Co ty w ogóle tu robisz?
-Nie pamiętasz ... ach tak. Zemdlałaś. Dwa dni spałaś. Bałem się że się nie obudzisz. Po prosiłem o pomoc moją mamę. Chciał cię zawieść do szpitala. Ale ona powiedziała, że lada chwila się zbudzisz. Czuwałem przy tobie cały czas. - uśmiechnął się.
-Nie wiem co mam powiedzieć... Chyba dziękuje... - powiedziałam i nagle coś mi się przypomniało.
-Co jest ?
- Mama ... tata ... gdzie ...
-Nikogo tu nie było - przerwał mi. - prócz nas rzecz jasna. - podał mi telefon.
-Mamo ?
-Czemu nie odbierałaś? Godzinę się do ciebie dobijałam !! myślałam że coś ci się stało. - spojrzałam się na zegar ... Już 17:00.
-Zostawiłam telefon w domu.
-Myślałam że coś ci się stało !
-Przepraszam... Kiedy tata wraca? I ty?
-Ja... Nie dam rady przed najbliższy tydzień.
-Co jest?
-Auto mi padło. Czekamy na mechanika.
-Serio tak długo? - powiedziałam smutno..
-Przykro mi...
-A tata ...
-Tata zostaje tam do końca wakacji .
-Nie wierze... Znowu ?! Kolejne wakacje ?
-Wiem wiem. Też mi z tym źle. Wysłałam ci pieniądze wczoraj na konto. Powinny być już. Zadzwoń jeszcze.
-Dobrze. Pa.,
Max patrzył tylko na mnie... Wiedział że nie chce mi się teraz gadać. Położyłam się, a on siedział obok. Minęło kilka minut.
-Dziękuje - powiedziałam nagle. On spojrzał zaskoczony ...
-Ale... ale za co ?
-Za to .. że tu jesteś. Nie zostawiłeś mnie samej.
-A nie ma za co. - powiedział nonszalancko. - aa jak się czujesz ?
- Hmm .. dobrze panie doktorze.. - zażartowałam.
-To świetnie.
-Też tak myślę... Głodny ? -spytałam.
-O to jak..
-Ja też.
Obydwoje zeszliśmy na dół. Przekąsiliśmy coś i usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy rozmawiać. Nie mieliśmy konkretnego tematu. Śmialiśmy się i wygłupialiśmy. Czułam się świetnie w jego towarzystwie, choć znamy się zaledwie od kilku dni. A odczuwam jak byśmy się wieki znali.
____________________________________________________
Wybaczcie że tak długo nic nie było. Serio nie miałam czasu. Wakacje ... wiecie jak to jest... Pod koniec wakacji szykowanie do szkoły i w między czasie musiałam się jeszcze trochę poszaleć ... I szkoła .. nawet sobie nie zdajecie ile mam zadawane od początku roku ... ;( Dobra. postaram się częściej dodawać... :)
Wiem że rozdział nie jest jakiś ŁAAAŁ po tak długiej nie obecności ale staram się...
a i zastanawiam się nad wplecieniem fantastyki tu..Wiecie .. coś .. hmm ... wampiry wilkołaki itd ? Co wy na to ? Pytam tylko o zdanie nie wiem czy to się ziści. ; )) Do zobaczenia.
sobota, 13 lipca 2013
Part 2
Kiedy dotarłyśmy na miejsce rozłożyłyśmy się w tym samym miejscu co zwykle. Jeździłyśmy tam kiedyś często. Minął z rok od ostatniego przyjazdu. Było tu jeszcze śliczniej niż przed rokiem. Było dość sporo ludzi. Grupki były podzielone: szkole damulki, kujonki, skejterzy, chłopaki udający że ich podryw działa, mięśniacy i zwyczajni ludzie. My zaliczałyśmy się raczej do tej ostatniej grupy. Lubiłyśmy śmiać się z tych pierwszych. Tu poznałam ... nie nie nie. Nie chce o tym wspominać. Ale on tutaj był. Nadal przyjeżdżał w to miejsce gdzie się poznaliśmy. Znowu wróciły wspomnienia.
-Aneta - szturchnęła mnie Monika.
-Co?
-Odleciałaś trochę w swój świat - westchnęła.
-Sorry - powiedziałam i pokazałam jej głową o kogo chodzi. Szybko wszystko ogarnęła. Maciek ... To o niego chodzi. Zostawił mnie. Nie wiadomo czemu. Jest, był, nie wiem, przyjacielem Moni. Nie ingeruje w to. Kiedy przestałam wspominać to wszystko zorientowałam się, że wysoki blondyn z kosmykami włosów opadających mu na czoło ruszył na naszą stronę. Nic się nie zmienił.
-Cześć Monia! - powiedział ukazując swoje śnieżnobiałe zęby. Nie patrzyłam na niego ale wiedziałam, że zawsze tak robi.
-Hej... - powiedziała tylko z uśmiechem.
-Siemka Anetka. - powiedział. Mówił tak gdy się poznaliśmy. Nie odpowiedziałam nic. Był on w wieku moje brata. Wiedział czemu tak zareagowałam. Wiedział też, że mi nie przeszło i że reakcja będzie taka. Chciał mnie dobić tylko. ''nie! Koniec! Nie dam mu tej pieprzonej satysfakcji''- pomyślałam. Podniosłam głowę. Patrzył się na mnie nadal.
-Coś mówiłeś ? - zapytałam - Sorka zamyśliłam się. - dokończyłam z uśmiechem.
-Tak ''Siemka Anetka'' - powtórzył.
-Hej. No Monia... lecimy po pływać?
-Jasne - powiedziała patrząc na mnie z niedowierzaniem. Kiedy byłyśmy wystarczająco daleko od niego, zaczęła:
-Co to była za scenka?
-Jaka scenka ? Nie było żadnej scenki...
-Jak to nie.. A ten uśmiech i wgl. Myślałam, że go nie znosisz. I, że nawet mu nie odpowiesz.
-Nie dam mu tej pieprzonej satysfakcji! - prawie że krzyknęłam powtarzając swoje wcześniejsze myśli.Weszłam do wody aż do pasa. Przeczuwałam, że woda będzie lodowata. Jak zawsze. Ale w wodzie było cieplej niż po za nią. Nagle usłyszałam uderzenie piłki w tafle wody i byłam cała mokra.
-Co jest?! - krzyknęłam. Usłyszałam, że ktoś płynie w moją stronę. Pomyślałam że to on.
-Maciek ty... - przerwałam kiedy się odwróciłam. Zamiast tego kretyna zobaczyłam nie wysokiego bruneta o prawie, że czarnych włosach.
-Przepraszam cię strasznie.. - powiedział patrząc słodkimi oczkami na mnie. Nadal była wściekła ale po prostu nie mogłam się oprzeć jego ciemnym spojówką.
-Spoko nic się nie stało - powiedziałam i spojrzałam na Maćka. Śmiał sie patrząc w moją stronę. Monika powiedziała, że ze mnie. Pokazałam mu środkowy palec.
-To palant... - powiedział nieznajomy.
-Wiem. A tak wgl Aneta..- powiedziałam podając rękę.
-Max - opowiedział szczerząc się. - spotkamy się jeszcze? -dodał.
-Z pewnością. - uśmiechnęłam się. Odeszłyśmy z Moniką na koc. Poopalałyśmy się chwilę i się zebrałyśmy. Kiedy dojechałam do domu była 18. Nie mam pojęcia co miałam dalej robić. Zanudzę się na śmierć. Poszłam do swojego pokoju, wzięłam laptopa na łóżko i weszłam na fb, gg itp itd. Zwaliło się mnóstwo wiadomości. Uporałam się z tym i weszłam na nie widok. Kiedy już wszystko posprawdzałam, wyszłam ze wszystkiego i odłożyłam lapka i leżałam. Myślałam o tym chłopaku z nad jeziora. Maxsie. Nie wiem czemu ale to pierwsza osoba, która przyszła mi na myśl. Nagle rozdzwonił. Wzięłam go od niechcenia i odebrałam.
-Halo..
-Hej.
-Hej. Kto mówi ? - powiedziałam siadając na łóżku i opierając się o ścianę.
- No weź... really ? Ochlapałem cię wodą... eee.. w sumie moja piłka .. Za to chciałem cię jeszcze raz przeprosić.
-Aaa Max. Przecież nie ma za co.. - powiedziałam śmiejąc się.
-Brawo. Przeszkadzam ?
-Nie. A tak na marginesie... skąd masz mój numer ?
-Eee.. jak nie chcesz żebym go miał to powiedz.
-Nie chodzi o to. Pytam.
-Od twojej koleżanki.
-Aha. - powiedziałam. Przez chwilę zapadła nie zręczna cisza którą przerwał chłopak.
-Spotkamy się się ?
-Kiedy?
-Teraz.
-Co ? - zapytałam zdziwiona.
-Jeśli nie masz ....
-Możemy się spotkać. - powiedziałam i podałam mu adres żeby przyjechał. Przebrałam się szybko w Klik. Bo juz zaczynalo sie robic chlodno. Przyjechal w pol godziny. Wyszlam, a on stal oparty o filar z roza. Podal mi ja. Weszlam do domu na chwile jeszcze i ja zostawilam. Wyszlam ponownie, a on stal oparty o czarnego mustanga ''Jeju'' - pomyslalam.
-Ile ty masz wgl lat ? - zapytalam patrzac na niego. Zasmial sie i odpowiedzial :
-19. - kiwnelam tylko glowa. Otworzył mi drzwi od auta.
-O nie nie. Poznałam cie dzisiaj, a ty juz mnie do auta pchasz ..nie wiem czy dobrze prowadzisz...
____________________________________________________
Podoba sie ? hehe.
Wgl jak sie podoba nowy szablon?
Aa i przepraszam za to ze pod koniec nie bylo polskich znakow ale cos mi sie z klawiatura stalo....
Kolejny za pare dni..
-Aneta - szturchnęła mnie Monika.
-Co?
-Odleciałaś trochę w swój świat - westchnęła.
-Sorry - powiedziałam i pokazałam jej głową o kogo chodzi. Szybko wszystko ogarnęła. Maciek ... To o niego chodzi. Zostawił mnie. Nie wiadomo czemu. Jest, był, nie wiem, przyjacielem Moni. Nie ingeruje w to. Kiedy przestałam wspominać to wszystko zorientowałam się, że wysoki blondyn z kosmykami włosów opadających mu na czoło ruszył na naszą stronę. Nic się nie zmienił.
-Cześć Monia! - powiedział ukazując swoje śnieżnobiałe zęby. Nie patrzyłam na niego ale wiedziałam, że zawsze tak robi.
-Hej... - powiedziała tylko z uśmiechem.
-Siemka Anetka. - powiedział. Mówił tak gdy się poznaliśmy. Nie odpowiedziałam nic. Był on w wieku moje brata. Wiedział czemu tak zareagowałam. Wiedział też, że mi nie przeszło i że reakcja będzie taka. Chciał mnie dobić tylko. ''nie! Koniec! Nie dam mu tej pieprzonej satysfakcji''- pomyślałam. Podniosłam głowę. Patrzył się na mnie nadal.
-Coś mówiłeś ? - zapytałam - Sorka zamyśliłam się. - dokończyłam z uśmiechem.
-Tak ''Siemka Anetka'' - powtórzył.
-Hej. No Monia... lecimy po pływać?
-Jasne - powiedziała patrząc na mnie z niedowierzaniem. Kiedy byłyśmy wystarczająco daleko od niego, zaczęła:
-Co to była za scenka?
-Jaka scenka ? Nie było żadnej scenki...
-Jak to nie.. A ten uśmiech i wgl. Myślałam, że go nie znosisz. I, że nawet mu nie odpowiesz.
-Nie dam mu tej pieprzonej satysfakcji! - prawie że krzyknęłam powtarzając swoje wcześniejsze myśli.Weszłam do wody aż do pasa. Przeczuwałam, że woda będzie lodowata. Jak zawsze. Ale w wodzie było cieplej niż po za nią. Nagle usłyszałam uderzenie piłki w tafle wody i byłam cała mokra.
-Co jest?! - krzyknęłam. Usłyszałam, że ktoś płynie w moją stronę. Pomyślałam że to on.
-Maciek ty... - przerwałam kiedy się odwróciłam. Zamiast tego kretyna zobaczyłam nie wysokiego bruneta o prawie, że czarnych włosach.
-Przepraszam cię strasznie.. - powiedział patrząc słodkimi oczkami na mnie. Nadal była wściekła ale po prostu nie mogłam się oprzeć jego ciemnym spojówką.
-Spoko nic się nie stało - powiedziałam i spojrzałam na Maćka. Śmiał sie patrząc w moją stronę. Monika powiedziała, że ze mnie. Pokazałam mu środkowy palec.
-To palant... - powiedział nieznajomy.
-Wiem. A tak wgl Aneta..- powiedziałam podając rękę.
-Max - opowiedział szczerząc się. - spotkamy się jeszcze? -dodał.
-Z pewnością. - uśmiechnęłam się. Odeszłyśmy z Moniką na koc. Poopalałyśmy się chwilę i się zebrałyśmy. Kiedy dojechałam do domu była 18. Nie mam pojęcia co miałam dalej robić. Zanudzę się na śmierć. Poszłam do swojego pokoju, wzięłam laptopa na łóżko i weszłam na fb, gg itp itd. Zwaliło się mnóstwo wiadomości. Uporałam się z tym i weszłam na nie widok. Kiedy już wszystko posprawdzałam, wyszłam ze wszystkiego i odłożyłam lapka i leżałam. Myślałam o tym chłopaku z nad jeziora. Maxsie. Nie wiem czemu ale to pierwsza osoba, która przyszła mi na myśl. Nagle rozdzwonił. Wzięłam go od niechcenia i odebrałam.
-Halo..
-Hej.
-Hej. Kto mówi ? - powiedziałam siadając na łóżku i opierając się o ścianę.
- No weź... really ? Ochlapałem cię wodą... eee.. w sumie moja piłka .. Za to chciałem cię jeszcze raz przeprosić.
-Aaa Max. Przecież nie ma za co.. - powiedziałam śmiejąc się.
-Brawo. Przeszkadzam ?
-Nie. A tak na marginesie... skąd masz mój numer ?
-Eee.. jak nie chcesz żebym go miał to powiedz.
-Nie chodzi o to. Pytam.
-Od twojej koleżanki.
-Aha. - powiedziałam. Przez chwilę zapadła nie zręczna cisza którą przerwał chłopak.
-Spotkamy się się ?
-Kiedy?
-Teraz.
-Co ? - zapytałam zdziwiona.
-Jeśli nie masz ....
-Możemy się spotkać. - powiedziałam i podałam mu adres żeby przyjechał. Przebrałam się szybko w Klik. Bo juz zaczynalo sie robic chlodno. Przyjechal w pol godziny. Wyszlam, a on stal oparty o filar z roza. Podal mi ja. Weszlam do domu na chwile jeszcze i ja zostawilam. Wyszlam ponownie, a on stal oparty o czarnego mustanga ''Jeju'' - pomyslalam.
-Ile ty masz wgl lat ? - zapytalam patrzac na niego. Zasmial sie i odpowiedzial :
-19. - kiwnelam tylko glowa. Otworzył mi drzwi od auta.
-O nie nie. Poznałam cie dzisiaj, a ty juz mnie do auta pchasz ..nie wiem czy dobrze prowadzisz...
____________________________________________________
Podoba sie ? hehe.
Wgl jak sie podoba nowy szablon?
Aa i przepraszam za to ze pod koniec nie bylo polskich znakow ale cos mi sie z klawiatura stalo....
Kolejny za pare dni..
środa, 10 lipca 2013
Part 1.
Biegnę przed siebie.. Nie mogę się zatrzymać .. Coś mnie goni. Nie wiem co .. Wbiegam do tunelu.. Widzę światło.. Pędzę jak szalona .. Nagle coś łapie mnie za nogę i ciągnie w tył ..
-Aaaaaa - krzyknęłam gdy się obudziłam .. Do mojego pokoju wbiegła moja mama..
-To tylko sen ... To tylko znowu sen .. - powtarzała to zawsze żeby mnie uspokoić.
-Wiem .. - oparłam bez uczuciowo.
-Już wszystko okej? - zapytała patrząc się swoimi nie wielkimi niebieskimi oczami w moje.
-Tak. - powiedziałam i wyszła. Spojrzałam na zegarek .. Była 10. Spałabym zapewne dłużej, gdyby nie znowu ten cholerny sen. Postanowiłam o tym nie myśleć. Udałam się do łazienki. Kiedy skończyłam wszystkie czynność, zaczęłam się ubierać. Miałam na sobie neonową pomarańczową bokserkę, krótkie jeansowe spodenki i buty nike [ Klik, Klik, Klik ] Zeszłam na dół. Zjadłam śniadanie i wróciłam z powrotem do pokoju. Wyszłam na balkon. Dzień był słoneczny, nie było widać żadnej chmurki, nawet najmniejszej. Było gorąco. Podejrzewam że było ponad 30 stopni. Spojrzałam w wielkie lustro które było na drzwiach szafy. Na włosach miałam bałagan. ''Masakra'' - pomyślałam. Rozplatałam nie sforny kok i zaczęłam je rozczesywać. Moje włosy nie były długie. Choć przed miesiącem sięgały mi za piersi. Teraz mam je ledwie 4 centymetry za obojczyk. Są one wycieniowane. Mam grzywkę na bok [Klik].
Rozczesałam je wyprostowałam. Grzywki nie prostuje.. Trochę lakieru rozczesać i już. Znowu zeszłam do salonu na dole. W domu była cisza i spokój. Tata dawno w pracy, brat wyjechał. Mama... mama jak zwykle się krząta po domu. Usiadłam na białej skórzanej kanapie i włączyłam telewizje. Wszędzie nudy ...Wszędzie praktycznie jakieś durne seriale, których puszczają powtórki ''dlaczego ja? itp.''
-Aneta.. - krzyknęła mama z kuchni.
-Już idę..
- Musze wyjechać na jakieś 2 dni. - powiedziała patrząc mi w oczy. Nie miałam oczu po niej. Ja mam je piwne. Czasem mówią mi że nie widać moich źrenic i że mam je czarne.
-Po co ? - spojrzałam na nią przenikliwie.
-Musze jechać po twojego brata.
-Co znowu odwalił na kolejnym wyjeździe z rzędu? - był ode mnie o 2 lata straszy (ja mam 16) a zachowywał się czasem jak dziecko.
-Wiesz że oni mieli jechać pod namioty.. - kiwnęłam tylko głową.- w drodze zaczął padać deszcz. I znaleźli jakiś nocleg, a Adrian(mój brat) zostawiła auto pod drzewem...
-Idiota.-przerwałam jej.
-Pod drzewem i piorun walnął i się przewróciło na auto.- dokończyła udając że nie usłyszała co powiedziałam.
-Dobra to jedź po niego ... - powiedziałam z grymasem. Kiwnęła głową pocałowała mnie w policzek i przytuliła. Powiedziała jeszcze że zostawiła mi pieniądze. Kiedy wyszła poszłam na górę. Spojrzałam na telefon. 4 nieodebrane połączenia. 3 od Moniki (przyjaciółka od podstawówki) a 1 od Adriana. ''Co za ciołek''-pomyślałam. Oddzwoniłam do przyjaciółki.
-Czemu nie odbierałaś? - zapytała kiedy tylko odebrała.
-Nie włączyłam dźwięków...
- Aha.. Bd u cb za 5 minut. - powiedziała. Pewnie była gdzieś w pobliżu.
- ok. - rozłączyłam się.
Zeszłam na dół. Zajrzałam do szafki i szukałam swoich leys'ów. Gdy je w końcu znalazłam wsypałam do dużej miski i położyłam w salonie na ławie. Chwile po tym usłyszałam pukanie do drzwi. Szybko podbiegłam i otworzyłam.
-No heeej.- powiedziała jak zwykle w dobrym humorze Monia.
-Heej. - odpowiedziałam i obie zaczęłyśmy się śmiać. Weszłyśmy do salony i usiadłyśmy. Zaczęłyśmy rozmawiać. Z nią zawsze potrafiłam rozmawiać o wszystkim. Żaliłam jej się, trzyma mnie zawsze na duchu. Po około minucie milczenia Monika zaczęła:
-Jedziemy nad jezioro?
-Po co ?
-Bo się umówiłam i chciałam cię zabrać też. - i to wyjaśnia ta torba ... Powiedziałam że dobra. poszłam na górę z nią i pojechałyśmy.
_________________________________
Znowu zaczęłam pisać. Tak tak nowy blog.. xD Znowu. -,- nie mogę bez tego żyć. ;]
emm ... no więc tak. trochę moim znaniem przynudzające ale potem bd już bardziej się rozkręcać. Specjalnie nie wstawiłam bohaterów bo co chwila ktoś nowy bd się przewijał i nie ma to sensu. Zaczęłam od razu .. : )) nie napisałam też o czym to jest.. O wszystkim i o niczym opowiadanie. O czym byście chcieli ?
3majcie się.
Kolejny post za pare dni..
-Aaaaaa - krzyknęłam gdy się obudziłam .. Do mojego pokoju wbiegła moja mama..
-To tylko sen ... To tylko znowu sen .. - powtarzała to zawsze żeby mnie uspokoić.
-Wiem .. - oparłam bez uczuciowo.
-Już wszystko okej? - zapytała patrząc się swoimi nie wielkimi niebieskimi oczami w moje.
-Tak. - powiedziałam i wyszła. Spojrzałam na zegarek .. Była 10. Spałabym zapewne dłużej, gdyby nie znowu ten cholerny sen. Postanowiłam o tym nie myśleć. Udałam się do łazienki. Kiedy skończyłam wszystkie czynność, zaczęłam się ubierać. Miałam na sobie neonową pomarańczową bokserkę, krótkie jeansowe spodenki i buty nike [ Klik, Klik, Klik ] Zeszłam na dół. Zjadłam śniadanie i wróciłam z powrotem do pokoju. Wyszłam na balkon. Dzień był słoneczny, nie było widać żadnej chmurki, nawet najmniejszej. Było gorąco. Podejrzewam że było ponad 30 stopni. Spojrzałam w wielkie lustro które było na drzwiach szafy. Na włosach miałam bałagan. ''Masakra'' - pomyślałam. Rozplatałam nie sforny kok i zaczęłam je rozczesywać. Moje włosy nie były długie. Choć przed miesiącem sięgały mi za piersi. Teraz mam je ledwie 4 centymetry za obojczyk. Są one wycieniowane. Mam grzywkę na bok [Klik].
Rozczesałam je wyprostowałam. Grzywki nie prostuje.. Trochę lakieru rozczesać i już. Znowu zeszłam do salonu na dole. W domu była cisza i spokój. Tata dawno w pracy, brat wyjechał. Mama... mama jak zwykle się krząta po domu. Usiadłam na białej skórzanej kanapie i włączyłam telewizje. Wszędzie nudy ...Wszędzie praktycznie jakieś durne seriale, których puszczają powtórki ''dlaczego ja? itp.''
-Aneta.. - krzyknęła mama z kuchni.
-Już idę..
- Musze wyjechać na jakieś 2 dni. - powiedziała patrząc mi w oczy. Nie miałam oczu po niej. Ja mam je piwne. Czasem mówią mi że nie widać moich źrenic i że mam je czarne.
-Po co ? - spojrzałam na nią przenikliwie.
-Musze jechać po twojego brata.
-Co znowu odwalił na kolejnym wyjeździe z rzędu? - był ode mnie o 2 lata straszy (ja mam 16) a zachowywał się czasem jak dziecko.
-Wiesz że oni mieli jechać pod namioty.. - kiwnęłam tylko głową.- w drodze zaczął padać deszcz. I znaleźli jakiś nocleg, a Adrian(mój brat) zostawiła auto pod drzewem...
-Idiota.-przerwałam jej.
-Pod drzewem i piorun walnął i się przewróciło na auto.- dokończyła udając że nie usłyszała co powiedziałam.
-Dobra to jedź po niego ... - powiedziałam z grymasem. Kiwnęła głową pocałowała mnie w policzek i przytuliła. Powiedziała jeszcze że zostawiła mi pieniądze. Kiedy wyszła poszłam na górę. Spojrzałam na telefon. 4 nieodebrane połączenia. 3 od Moniki (przyjaciółka od podstawówki) a 1 od Adriana. ''Co za ciołek''-pomyślałam. Oddzwoniłam do przyjaciółki.
-Czemu nie odbierałaś? - zapytała kiedy tylko odebrała.
-Nie włączyłam dźwięków...
- Aha.. Bd u cb za 5 minut. - powiedziała. Pewnie była gdzieś w pobliżu.
- ok. - rozłączyłam się.
Zeszłam na dół. Zajrzałam do szafki i szukałam swoich leys'ów. Gdy je w końcu znalazłam wsypałam do dużej miski i położyłam w salonie na ławie. Chwile po tym usłyszałam pukanie do drzwi. Szybko podbiegłam i otworzyłam.
-No heeej.- powiedziała jak zwykle w dobrym humorze Monia.
-Heej. - odpowiedziałam i obie zaczęłyśmy się śmiać. Weszłyśmy do salony i usiadłyśmy. Zaczęłyśmy rozmawiać. Z nią zawsze potrafiłam rozmawiać o wszystkim. Żaliłam jej się, trzyma mnie zawsze na duchu. Po około minucie milczenia Monika zaczęła:
-Jedziemy nad jezioro?
-Po co ?
-Bo się umówiłam i chciałam cię zabrać też. - i to wyjaśnia ta torba ... Powiedziałam że dobra. poszłam na górę z nią i pojechałyśmy.
_________________________________
Znowu zaczęłam pisać. Tak tak nowy blog.. xD Znowu. -,- nie mogę bez tego żyć. ;]
emm ... no więc tak. trochę moim znaniem przynudzające ale potem bd już bardziej się rozkręcać. Specjalnie nie wstawiłam bohaterów bo co chwila ktoś nowy bd się przewijał i nie ma to sensu. Zaczęłam od razu .. : )) nie napisałam też o czym to jest.. O wszystkim i o niczym opowiadanie. O czym byście chcieli ?
3majcie się.
Kolejny post za pare dni..
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)