środa, 13 listopada 2013

Part 5

Dom był duży i trochę staromodnie urządzony. Po prowadził mnie w stronę dużego pokoju. Usiadłam na kanapie z ciemnej skóry.
-chcesz się czegoś napić ? - spytał nie patrząc na mnie.
-Wody. - odpowiedziałam a on zniknął w innym pomieszczeniu. Rozejrzałam się po pokoju. Głównym elementem tego pokoju był kominek. Duży. Palił się w nim ogień. Wstałam i podeszłam do regału ze zdjęciami. Do ręki wzięłam fotografie przedstawiającą Maxa i jakiegoś chłopaka. Może ze 2 lata starszego od niego. Miał on nieco jaśniejsze włosy od niego. I błękitne oczy.
-To jest Blake. - powiedział. Przestraszyłam się i natychmiast się odwróciłam. Stał krok przede mną. Nie usłyszałam nawet jego kroków. Spojrzałam na niego pytająco. - mój brat.
-Aha... A gdzie teraz jest ? - zamyślił się trochę po czym odpowiedział.
-Podróżował. Nie wiem gdzie teraz jest.  - kiwnęłam głową i odłożyłam ramkę na miejsce. W oczy rzucił mi się dość duży srebrny nóż z drewnianą rączką.
-A to co ? - spytałam pokazując palcem.
-Pamiątka rodzinna. - powiedział i odszedł. Ruszyłam za nim. Najpierw ruszyliśmy po schodach na pierwsze piętro a potem wyszliśmy na balkon, a może taras? Nie ważne, był duży. Oparł się rękami o drewnianą barierkę. Jego oczy patrzyły gdzieś w dal. Usiadłam na bujanym fotelu. Na dość długo zawisła w powietrzu cisza. Miałam tego dość więc podeszłam i spojrzałam w tą stronę w którą on patrzył. Widziałam tam tylko ciemność.
-Jesteś czasami taki cichy wiesz? - spytałam nie odwracając wzroku od ciemności.
-Wiem to jest mój problem. - patrzył na mnie.
-Nie sądzę ... -powiedziałam odwracając głowę w jego stronę. Nasze twarze były teraz tak blisko. Czułam jego oddech na twarzy.
-Jak to ?
-Bo jak się starasz to nie jesteś cichy i tajemniczy... -Powiedziałam, a on zaczął zbliżać swoje usta  do moich. Niemal się zetknęły ale odwrócił głowę i odchrząknął.
-Przepraszam.
-Za co? - zdziwiłam się. Weszliśmy na drugie piętro. Złapał mnie za rękę i pociągnął do jego pokoju. Jedną całą ścianę zajmował duży regał z książkami. Usiadłam na łóżku.
-Mięciutkie... -powiedziałam i zaczęliśmy się śmiać. Stał oparty o futrynę. Patrzył na mnie tymi słodkimi oczyma. Nagle usłyszałam kroki na dole.
-Słyszałeś? -powiedziałam szeptem. On kiwną głową że tak. I ruszył ku schodom a ja za nim. Gdy zeszliśmy na dole przy kominku stał mężczyzna. Gdy się odwrócił rozpoznałam go ze zdjęcia. Spojrzałam się na obu. Max mierzył go wściekłym wzrokiem, a jego brat patrzył na niego z sarkastycznym uśmiechem.Oderwał oczy od Maxa i spojrzał na mnie.
-Witam. Jestem Blake- powiedział nieco zbyt chłodno. Ale za chwile się po prawił - wybacz za brata. Nie wiedział że powrócę z powrotem.
-Jak to z powrotem ? - spojrzałam pytająco na obu braci. - myślałam że tu jeszcze nie byłeś Max. Podobno podróżowałeś.
-Ahh.. mój brat jeszcze nie rozpoczął tego tematu. - zaśmiał się. - mieszkaliśmy tu już. Nasza rodzina mieszkała tu od pokoleń. Ogółem historie mamy bogatą. Mój brat pewnie ci resztę opowie. Wiesz. Dobre książki nie zdradzają od razu wszystkich swoich tajemnic. -Uśmiechnął się, a w jego oczach pojawił się dziwny błysk i wyszedł. Odprowadziłam go oczyma i zauważyłam, że jest ubrany na czarno. Zaświtało mi nieco w głowie.. Nie to nie możliwe. Skarciłam się. Odwróciłam wzrok od drzwi w których zniknął Blake.Spojrzałam na Maxa.
-Przepraszam za niego. - spojrzał na mnie tymi swoimi proszącymi o wybaczenie oczyma.
-Mówi tak.. staro. Jak by nie pasował do tego roku. -spojrzałam mu w oczy.- wiem to głupie. Ale tak po prostu pomyślałam. -zaczęliśmy się śmiać.
-On ma tak czasami. Jak jest aż nadto uprzejmy. -pokiwałam głową.
Usiedliśmy na kanapie i rozmawialiśmy. Dowiedziałam się że jego rodzina czyli Taylerowie mieszkają tu od wieków. Jego rodzina przyczyniła się nieco do założenia miasta. Postanowiłam że jest już późno i nie będę naużywać gościnność. Powiedziałam mu to.
-No co ty. To duży dom. Możesz przychodzić tu kiedy ze chcesz. -Powiedział kładąc mi rękę pod policzkiem. Ten czuły gest doprowadził mnie do dreszczy.
-Dzięki za dzisiaj. - uśmiechnęłam się i spuściłam oczy. Lekko ujął moją brodę i zmusił do spojrzenia na siebie. Popatrzył na mnie w taki sposób, że serce zabiło mi szybciej. Nie wiedziałam na co mam patrzeć na jego oczy czy usta. Powoli zaczął się przybliżać. A kiedy nasze usta się zetknęły.. zalała mnie fala gorąca. Kiedy znów spojrzał mi w oczy widziałam w nich smutek. Przyjrzałam się uważniej ale on odwrócił wzrok.

2 komentarze:

  1. Wow ,jestem pod wrażeniem mam nadzieje że będziesz pisać dalej .Nie każdy ma talent do pisania,ale ty go masz.;p

    OdpowiedzUsuń