poniedziałek, 26 stycznia 2015

Part 9.

Mijały dni a moja mama z bratem nie wracali. Zaczynałam się martwić o oboje. Nie dzwonili ani nie odbierali telefonów. Ta niepewność co się dzieje zżerała mnie od środka.
Dziś Max przyszedł zobaczyć co się dzieje. Nie spotykaliśmy się od kilku dni i nie odbierałam od niego. Siedziałam w domu i czekałam.
-A jak im się coś stało! Mam naprawdę złe przeczucia. - Krzyczałam chodząc w te i z powrotem przed Maxem.
Nie odezwał się ani słowem do póki się nie wykrzyczałam.
-A może wiesz gdzie twój brat miał zamiar jechać..? Bo w końcu nie dojechał. - zapytał kiedy opadłam na kanapę koło niego zmęczona od chodzenia a chyba bardziej od krzyczenia.
-Hmm... coś wspominał ale.. - nagle się zerwałam i pobiegłam na górę. Zdziwiony Max poszedł za mną.
Wpadłam do pokoju Adriana i... i nic.
-Po co tu przyszliśmy ? - spytał za mną chłopak.
-Wiem że on zapisywał każdy wyjazd, każdy moment ze swojego życia. Taki jakby pamiętnik.
Ciemnooki zaczął się śmiać. Wiemto mało męskie jak na 19 letniego chłopaka. Ale nikt o tym mnie wiedział. Oprócz mnie. Kiedy byliśmy mali nie mieliśmy przed sobą tajemnic, świetnie się dogadywaliśmy. Wzorowe rodzeństwo. Ale to się zmieniło nasze idealne kontakty się zerwały. Zaczęliśmy się kłócić. Ale nadal wiedzieliśmy o sobie wszystko. Mimo, iż się kłócimy bardzo często.
-Szukaj.. hmm... zeszytu. Takiego dużego i grubego. Poobklejanego różnymi naklejkami. Szukaliśmy i szukaliśmy. Mordęga. Wiesz co można znaleźć u dziewiętnastolatka w pokoju. Na pewno nie chcesz wiedzieć. W końcu Max podniósł materac na łóżku.
-Ann. - nazywa mnie tak od kilku dni. Kiedy podeszłam zauważyłam duży zielony zwyczajny zeszyt. I jedynie on był czysty. Nie powiem zdziwiłam się. Podniosłam i zaczęłam czytać Ostatnie wpisy.
-I co? - spytał Max.
-Ostatni jest z dnia wyjazdu. I nie ma tu nic gdzie jedzie. Ale w poprzednim... - zaczęłam szybko przelatywać wzrokiem po kartkach.
-Lake District. Wiesz to miejsce wypoczynkowe. Ale tam są dwa jeziora a nie było napisane nad jakie. Albo Windermere albo Ullswater.
-One są niedaleko i leżą w tym samym hrabstwie.
-I ?
-Szpitale.
-Masz racje.
Szybko pobiegłam do swojego pokoju i odpaliłam laptopa. Szybko zaczęłam szukać szpitali w hrabstwie Kumbria.
Obdzwoniliśmy prawie wszystkie. Kiedy został tylko jeden powiedziałam:
 -To nie ma sensu. Nie ma ich tam.
-Został jeszcze jeden.I to ty dzwonisz. -przewróciłam oczyma i wzięłam telefon.
 Wybrałam numer do szpitala St Thomas' Hospital.
-Dzień dobry w czym mogę pomóc. - odezwała się kobieta po drugiej stronie słuchawki.
-Dzień dobry. Chciałam się dowiedzieć czy ostatnio do tego szpitala nie przyjechała osoba o imieniu Alice Noel.
-Momencik. - cisza trwała długo. Z jednej strony miałam nadzieje że się w końcu odnajdą a z drugiej nie chciałam aby im się coś stało. - Nie przykro mi.
-A może Adrian Noel? - zapytałam z lekką ulgą w głosie że jednak nie.
Kobieta po drugiej stronie drugi raz zaprzeczyła. Grzecznie podziękowałam za pomoc i odłożyłam słuchawkę. Siedzieliśmy bez słowa z 10 minut. Max wiedział że nie mam ochoty na razie rozmawiać.
Nagle odezwał się mój telefon. Mimo iż znałam ten dzwonek, podskoczyłam. Spojrzałam na wyświetlacz.
-To mama. - powiedziałam do chłopaka siedzącego koło mnie.

-Halo? - powiedziałam ze zdziwieniem.
-Aneta? Przepraszam, że nie dzwoniłam ale nie mogliśmy. Pozamykaj drzwi okna i nie wpuszczaj nikogo do domu. Już jutro będziemy w domu.- słyszałam jej głos i nie wierzyłam własnym uszom. Była roztrzęsiona i znerwicowana a zarazem potrafiła powiedzieć mi wszystko na jednym wdechu.
-Ale co się stało?
-Nie ma czasu na wyjaśnienia.
I się rozłączyła. Popatrzyłam z niedowierzaniem na telefon i na Maxa.
Zgodnie z poleceniami mamy pozamykałam okna i drzwi. A ciemnowłosy pojechał do domu. Choć się trochę ociągał.

1 komentarz:

  1. ciekawe ale co takie krótkie ? :)
    czekam na kolejne :) przypomnij mi się u mnie :)
    a i piękny wygląd

    obserwujemy ? http://izey-izabella.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń