Kiedy dotarłyśmy na miejsce rozłożyłyśmy się w tym samym miejscu co zwykle. Jeździłyśmy tam kiedyś często. Minął z rok od ostatniego przyjazdu. Było tu jeszcze śliczniej niż przed rokiem. Było dość sporo ludzi. Grupki były podzielone: szkole damulki, kujonki, skejterzy, chłopaki udający że ich podryw działa, mięśniacy i zwyczajni ludzie. My zaliczałyśmy się raczej do tej ostatniej grupy. Lubiłyśmy śmiać się z tych pierwszych. Tu poznałam ... nie nie nie. Nie chce o tym wspominać. Ale on tutaj był. Nadal przyjeżdżał w to miejsce gdzie się poznaliśmy. Znowu wróciły wspomnienia.
-Aneta - szturchnęła mnie Monika.
-Co?
-Odleciałaś trochę w swój świat - westchnęła.
-Sorry - powiedziałam i pokazałam jej głową o kogo chodzi. Szybko wszystko ogarnęła. Maciek ... To o niego chodzi. Zostawił mnie. Nie wiadomo czemu. Jest, był, nie wiem, przyjacielem Moni. Nie ingeruje w to. Kiedy przestałam wspominać to wszystko zorientowałam się, że wysoki blondyn z kosmykami włosów opadających mu na czoło ruszył na naszą stronę. Nic się nie zmienił.
-Cześć Monia! - powiedział ukazując swoje śnieżnobiałe zęby. Nie patrzyłam na niego ale wiedziałam, że zawsze tak robi.
-Hej... - powiedziała tylko z uśmiechem.
-Siemka Anetka. - powiedział. Mówił tak gdy się poznaliśmy. Nie odpowiedziałam nic. Był on w wieku moje brata. Wiedział czemu tak zareagowałam. Wiedział też, że mi nie przeszło i że reakcja będzie taka. Chciał mnie dobić tylko. ''nie! Koniec! Nie dam mu tej pieprzonej satysfakcji''- pomyślałam. Podniosłam głowę. Patrzył się na mnie nadal.
-Coś mówiłeś ? - zapytałam - Sorka zamyśliłam się. - dokończyłam z uśmiechem.
-Tak ''Siemka Anetka'' - powtórzył.
-Hej. No Monia... lecimy po pływać?
-Jasne - powiedziała patrząc na mnie z niedowierzaniem. Kiedy byłyśmy wystarczająco daleko od niego, zaczęła:
-Co to była za scenka?
-Jaka scenka ? Nie było żadnej scenki...
-Jak to nie.. A ten uśmiech i wgl. Myślałam, że go nie znosisz. I, że nawet mu nie odpowiesz.
-Nie dam mu tej pieprzonej satysfakcji! - prawie że krzyknęłam powtarzając swoje wcześniejsze myśli.Weszłam do wody aż do pasa. Przeczuwałam, że woda będzie lodowata. Jak zawsze. Ale w wodzie było cieplej niż po za nią. Nagle usłyszałam uderzenie piłki w tafle wody i byłam cała mokra.
-Co jest?! - krzyknęłam. Usłyszałam, że ktoś płynie w moją stronę. Pomyślałam że to on.
-Maciek ty... - przerwałam kiedy się odwróciłam. Zamiast tego kretyna zobaczyłam nie wysokiego bruneta o prawie, że czarnych włosach.
-Przepraszam cię strasznie.. - powiedział patrząc słodkimi oczkami na mnie. Nadal była wściekła ale po prostu nie mogłam się oprzeć jego ciemnym spojówką.
-Spoko nic się nie stało - powiedziałam i spojrzałam na Maćka. Śmiał sie patrząc w moją stronę. Monika powiedziała, że ze mnie. Pokazałam mu środkowy palec.
-To palant... - powiedział nieznajomy.
-Wiem. A tak wgl Aneta..- powiedziałam podając rękę.
-Max - opowiedział szczerząc się. - spotkamy się jeszcze? -dodał.
-Z pewnością. - uśmiechnęłam się. Odeszłyśmy z Moniką na koc. Poopalałyśmy się chwilę i się zebrałyśmy. Kiedy dojechałam do domu była 18. Nie mam pojęcia co miałam dalej robić. Zanudzę się na śmierć. Poszłam do swojego pokoju, wzięłam laptopa na łóżko i weszłam na fb, gg itp itd. Zwaliło się mnóstwo wiadomości. Uporałam się z tym i weszłam na nie widok. Kiedy już wszystko posprawdzałam, wyszłam ze wszystkiego i odłożyłam lapka i leżałam. Myślałam o tym chłopaku z nad jeziora. Maxsie. Nie wiem czemu ale to pierwsza osoba, która przyszła mi na myśl. Nagle rozdzwonił. Wzięłam go od niechcenia i odebrałam.
-Halo..
-Hej.
-Hej. Kto mówi ? - powiedziałam siadając na łóżku i opierając się o ścianę.
- No weź... really ? Ochlapałem cię wodą... eee.. w sumie moja piłka .. Za to chciałem cię jeszcze raz przeprosić.
-Aaa Max. Przecież nie ma za co.. - powiedziałam śmiejąc się.
-Brawo. Przeszkadzam ?
-Nie. A tak na marginesie... skąd masz mój numer ?
-Eee.. jak nie chcesz żebym go miał to powiedz.
-Nie chodzi o to. Pytam.
-Od twojej koleżanki.
-Aha. - powiedziałam. Przez chwilę zapadła nie zręczna cisza którą przerwał chłopak.
-Spotkamy się się ?
-Kiedy?
-Teraz.
-Co ? - zapytałam zdziwiona.
-Jeśli nie masz ....
-Możemy się spotkać. - powiedziałam i podałam mu adres żeby przyjechał. Przebrałam się szybko w Klik. Bo juz zaczynalo sie robic chlodno. Przyjechal w pol godziny. Wyszlam, a on stal oparty o filar z roza. Podal mi ja. Weszlam do domu na chwile jeszcze i ja zostawilam. Wyszlam ponownie, a on stal oparty o czarnego mustanga ''Jeju'' - pomyslalam.
-Ile ty masz wgl lat ? - zapytalam patrzac na niego. Zasmial sie i odpowiedzial :
-19. - kiwnelam tylko glowa. Otworzył mi drzwi od auta.
-O nie nie. Poznałam cie dzisiaj, a ty juz mnie do auta pchasz ..nie wiem czy dobrze prowadzisz...
____________________________________________________
Podoba sie ? hehe.
Wgl jak sie podoba nowy szablon?
Aa i przepraszam za to ze pod koniec nie bylo polskich znakow ale cos mi sie z klawiatura stalo....
Kolejny za pare dni..
Szablon bardzo ładny, a co do rozdziału- super. :) Czekam na następny. :)
OdpowiedzUsuńWow.Bardzo ci dobrze idzie , nie rezygnuj z tego .Piękny wygląd ! Taki magiczny ! :> Sexi
OdpowiedzUsuńdzięki .. : ))
UsuńPisz dalej, trzymam za Ciebie kciuki. Podoba się !
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie, http://dziennik-filologa.blogspot.com/ ;)
dzieki wielkie : ) kolejny rozdzial juz nie bawiem...
UsuńCzekam i czekam ;)) Mam nadzieję, że się doczekam ;)
Usuńowszem doczekasz się .. ale bardzo bardzo ale to bardzo przepraszam ale narazie nie daje rady po prostu .. wiesz szkoła .. wcześniej przygotowania do szkoły .. ale już nie długo obiecuje ... ; )))
Usuń