Zagubiona w sferze faktów, gubiąc sens dobrego taktu.
czwartek, 29 stycznia 2015
INFORMACJA + Wattpad.
Chciałam was poinformować że zaczęłam pisać inne opowiadanie ale na Wattpad'zie. Jeśli byście chcieli zajrzeć mam nazwe Qvatre_ Tu macie linka do mojej historii <3
Nie pozwole sobie na tak długą przerwe w pisaniu jak tu, bo potem zapominam co miałam w głowie i wychodzą takie wypociny jak tu. Oczywiście na blogspocie też będę dokańczać gdy złapę pomysł na tą historie. Serdecznie zapraszam.
środa, 28 stycznia 2015
Rozdział 10.
-Adrian idz na górę i spakuj tylko najpotrzebniejsze rzeczy.
-Ale po co? - zapytałam.
Mama mnie nie usłyszała tylko podeszła do wielkiej szafy z lustrem która stalą kolo drzwi wyjściowych. Zaczęła wyciągać z tamtąd walizki.
Pakowała się, wyrzucała wszystko dookoła. Nawet jej stanik wylądował na lapie stojącej.
Usłyszałam szybie kroki Adriana. Zbiegał w dół. Miał dwie torby w ręku i jedną na ramieniu. Wszystkie wyglądały na ciężkie. Na prawdę nie wiedziałam co jest grane.
-Możecie mi w końcu powiedzieć co się dzieje ?! - krzyknęłam na cały dom. Zamarli i spojrzeli na mnie.
Mama i brat wymienili szybkie spojrzenia.
-Musimy wyjechać. - powiedziała mama wracając do czynności którą przed chwilą przerwała.
-Ale czemu? - była oszołomiona.
-Mamo chyba czas jej powiedzieć. - powiedział Adrian spokojnie.
-To jeszcze nie ten czas.
-Ale o czym? - zapytałam jeszcze bardziej skołowana.
-Myślę że to już teraz.
Usłyszałam dźwięk silnika. Mama i brat przerwali czynności i słuchali.
Auto zatrzymało się pod naszym domem. Usłyszałam skrzypiące deski na werandzie, po czym rozległo się pukanie. Spojrzałam na mamę ale ona kiwała głową, żebym się nie ruszała. Ale ja i tak odwróciłam się i otworzyłam drzwi. Wiedziałam kto to zanim samochód zaparkował.
Przede mną stał nie tak jak myślałam Max tylko Blake.
-Hej - powiedział nonszalancko.
-Co ty tu robisz i skąd wiesz gdzie mieszkam?
-Widzę że twoja mama już wróciła. -olał moje pytanie.
Usłyszałam nagle warczenie za sobą i spojrzałam na twarz Blake, która wykrzywiała się w grymasie po czym przeszłam w wredny uśmieszek.
-Odsuń się Aneta. -powiedział mój brat łapiąc mnie za ramie i ciągnąc do tyłu.
-Jak mnie tu znalazłeś? - powiedział z gniewem Adrian. Nie wiedziałam o co chodzi ale był wściekły i się bał. Wiedziałam, bo zawsze mięsień na jego policzku lekko drgał wtedy. Nie zauważalny szczegół.
-Nie było trudno. Twoja siostrzyczka spotyka się z moim bratem. A tak po za tym powinniście ją sprawdzić czy napewno jest zerowa.
Adrian rzucił się na niego i... Blake z niemożliwą szybkością odsunął się a mój brat walną całym sobą w filar. Złapał się za głowę . Blake walnął go jeszcze w brzuch a ten opadł na kolana.
-Wybaczam. Nie wiedziałeś co robisz. Ale nigdy się to nie powtórzy. Wrócę tu jeszcze.
Odchodząc spojrzał jeszcze na mnie i jego oczy się zmieniły. Znam je.
Byłam przerażona i sparaliżowana. Adrian wczołgał się do domu.
-Zamknij drzwi!!. - krzyknęła mama.
Zrobiłam to. Kiedy wracałam do salonu Adrian masował się tylko po brzuchu a stał wyprostowany.
-Kim jest jego brat? - zapytała mama.
-Max.
-Hmm...-spojrzała mama na Adriana.- Nie pamiętam go.
-co to miało być? Kim on jest i czemu tak się do ciebie odzywał - spytałam Adiego.
-Czas jej powiedzieć. - powiedział stanowczo do naszej mamy.
Moja mama zrobiła zaciętą minę, której nigdy u niej nie widziałam. Teraz na pewno będą musieli mi powiedzieć co i jak. Mam miliony pytań i oczywiście brak odpowiedzi. Wszystko kotłowało się w mojej głowie. Blake .. on groził mojemu bratu... ale czemu ?
-Więc słucham..
Usiadłam przed nimi na sofie. Założyłam nogę na nogę. Próbowałam wyglądać na opanowaną. Ale w środku byłam w rozsypce. Położyłam ręce na kolanach by się tak bardzo nie trzęsły.
Oni zaś usiedli przede mną na pufach i nic. Cisza.
-Słucham.. - powtórzyłam.
Mama nabrała dużo powietrza w płuca po czym je wypuściła.
-Nie było nas tak długo bo byliśmy pod miastem. Ukryliśmy się ponieważ ON wiedział już gdzie mieszkamy i gdzie jesteśmy. ON jest naszym prześladowcą od wieków. Nasza rodzina nigdy się od niego nie uwolniła. Tylko my uciekamy.
-Kim jest ON i czemu się go tak boicie? - Na to pierwsze znałam odpowiedź ale chciałam się dowiedzieć wszystkiego dokładnie.
-Blake Carter. I jest zmiennym.
-Czym? - zapytałam zdziwiona.
Tym razem głos zabrał Adi.
-Potrafi być każdym zwierzęciem jakie sobie wymarzy.
Nie mówiłam nic. Tylko patrzyłam oszołomiona.
-A wiesz co jest najgorsze? - pokiwałam głową przecząco.- czym się żywią. Żywią się krwią. Jak Wampiry. Tylko że wampiry przy tym szaleńcu to nic.
Wstałam zaczęłam chodzić w te i we w te, analizując wszystko co usłyszałam. W końcu stanęłam, zaplotłam dłonie na karku i odwróciłam się do nich.
-Oszaleliście prawda? Mieliście wypadek jak wracaliście. Nie istnieje nic takiego jak jakieś pieprzone wampiry i zmienni.
-Serio tak sądzisz? - spytała mama, a ja spojrzałam na nią twardo. Przyjęła to jako przytaknięcie. - pokaż jej synu.
Na te słowa Adrian zaczął się rozbierać. Wryło mnie. Do cholery co on robi. Kiedy był tylko w bokserkach przykucnął opierając dłonie na podłodze.
Spojrzałam na jego twarz. Zaczęła się zmieniać. Jego zielone oczy teraz miały kolor miodu. Jego skóra porastała kasztanowym futrem. Z jego ciała wydobył się paskudny dźwięk łamanych kości a tuż potem dobiegł mnie jego krzyk. To było straszne. Przede mną nie stał już mój brat tylko zwierze. Wyglądał jak zmutowany wilk. Przypominał to bydle z lasu, które mnie zaatakowało.
-A teraz już wierzysz? - zapytała spokojnie mama. Spojrzałam na mamę z otwartymi ustami. Naglę na mojej dłoni poczułam coś mokrego. Popatrzyłam w dół i zobaczyłam jak wilk wącha moją ręka. Z cichym jękiem odskoczyłam. Przecież to mój brat. Pocieszałam się w duchu. Mimo tego kim a raczej czym był nie powinnam się bać. Wyciągnęłam rękę i zaczęłam go głaskać, jak psa. Na początku podobało mu się ale po pewnym czasie odskoczył i popatrzył na mnie spode łba. Odwrócił się i pobiegł na górę.
poniedziałek, 26 stycznia 2015
Part 9.
Dziś Max przyszedł zobaczyć co się dzieje. Nie spotykaliśmy się od kilku dni i nie odbierałam od niego. Siedziałam w domu i czekałam.
-A jak im się coś stało! Mam naprawdę złe przeczucia. - Krzyczałam chodząc w te i z powrotem przed Maxem.
Nie odezwał się ani słowem do póki się nie wykrzyczałam.
-A może wiesz gdzie twój brat miał zamiar jechać..? Bo w końcu nie dojechał. - zapytał kiedy opadłam na kanapę koło niego zmęczona od chodzenia a chyba bardziej od krzyczenia.
-Hmm... coś wspominał ale.. - nagle się zerwałam i pobiegłam na górę. Zdziwiony Max poszedł za mną.
Wpadłam do pokoju Adriana i... i nic.
-Po co tu przyszliśmy ? - spytał za mną chłopak.
-Wiem że on zapisywał każdy wyjazd, każdy moment ze swojego życia. Taki jakby pamiętnik.
Ciemnooki zaczął się śmiać. Wiemto mało męskie jak na 19 letniego chłopaka. Ale nikt o tym mnie wiedział. Oprócz mnie. Kiedy byliśmy mali nie mieliśmy przed sobą tajemnic, świetnie się dogadywaliśmy. Wzorowe rodzeństwo. Ale to się zmieniło nasze idealne kontakty się zerwały. Zaczęliśmy się kłócić. Ale nadal wiedzieliśmy o sobie wszystko. Mimo, iż się kłócimy bardzo często.
-Szukaj.. hmm... zeszytu. Takiego dużego i grubego. Poobklejanego różnymi naklejkami. Szukaliśmy i szukaliśmy. Mordęga. Wiesz co można znaleźć u dziewiętnastolatka w pokoju. Na pewno nie chcesz wiedzieć. W końcu Max podniósł materac na łóżku.
-Ann. - nazywa mnie tak od kilku dni. Kiedy podeszłam zauważyłam duży zielony zwyczajny zeszyt. I jedynie on był czysty. Nie powiem zdziwiłam się. Podniosłam i zaczęłam czytać Ostatnie wpisy.
-I co? - spytał Max.
-Ostatni jest z dnia wyjazdu. I nie ma tu nic gdzie jedzie. Ale w poprzednim... - zaczęłam szybko przelatywać wzrokiem po kartkach.
-Lake District. Wiesz to miejsce wypoczynkowe. Ale tam są dwa jeziora a nie było napisane nad jakie. Albo Windermere albo Ullswater.
-One są niedaleko i leżą w tym samym hrabstwie.
-I ?
-Szpitale.
-Masz racje.
Szybko pobiegłam do swojego pokoju i odpaliłam laptopa. Szybko zaczęłam szukać szpitali w hrabstwie Kumbria.
Obdzwoniliśmy prawie wszystkie. Kiedy został tylko jeden powiedziałam:
-To nie ma sensu. Nie ma ich tam.
-Został jeszcze jeden.I to ty dzwonisz. -przewróciłam oczyma i wzięłam telefon.
Wybrałam numer do szpitala St Thomas' Hospital.
-Dzień dobry w czym mogę pomóc. - odezwała się kobieta po drugiej stronie słuchawki.
-Dzień dobry. Chciałam się dowiedzieć czy ostatnio do tego szpitala nie przyjechała osoba o imieniu Alice Noel.
-Momencik. - cisza trwała długo. Z jednej strony miałam nadzieje że się w końcu odnajdą a z drugiej nie chciałam aby im się coś stało. - Nie przykro mi.
-A może Adrian Noel? - zapytałam z lekką ulgą w głosie że jednak nie.
Kobieta po drugiej stronie drugi raz zaprzeczyła. Grzecznie podziękowałam za pomoc i odłożyłam słuchawkę. Siedzieliśmy bez słowa z 10 minut. Max wiedział że nie mam ochoty na razie rozmawiać.
Nagle odezwał się mój telefon. Mimo iż znałam ten dzwonek, podskoczyłam. Spojrzałam na wyświetlacz.
-To mama. - powiedziałam do chłopaka siedzącego koło mnie.
-Halo? - powiedziałam ze zdziwieniem.
-Aneta? Przepraszam, że nie dzwoniłam ale nie mogliśmy. Pozamykaj drzwi okna i nie wpuszczaj nikogo do domu. Już jutro będziemy w domu.- słyszałam jej głos i nie wierzyłam własnym uszom. Była roztrzęsiona i znerwicowana a zarazem potrafiła powiedzieć mi wszystko na jednym wdechu.
-Ale co się stało?
-Nie ma czasu na wyjaśnienia.
I się rozłączyła. Popatrzyłam z niedowierzaniem na telefon i na Maxa.
Zgodnie z poleceniami mamy pozamykałam okna i drzwi. A ciemnowłosy pojechał do domu. Choć się trochę ociągał.
Liebster Blog Award!
Polega to na tym, że blogi po kolei się nominują do LBA, aby zyskać na obserwatorach i komentujących. Dlatego też każdy zadaje nominowanym przez siebie blogom 11 pytań. Takie też ja dostałam, a w rozwinięciu możecie poznać na nie odpowiedź.
1. Czy masz jakiegoś idola?
~Nie niestety owego nie mam. Lecz myślę że byłby to ktoś kto pomaga innym.
2. Wolisz się śmiać czy patrzeć jak inni się śmieją?
~Wolę patrzeć jak inni się śmieją. Wtedy też jestem szczęśliwa.
3. Jaki film wywołał na tobie największe uczucia?
~Trzy metry nad niebem oraz Miasto 44.
4. Jaka jest twoja ulubiona pora roku?
~Zdecydowanie Lato.
5. Czym kierujesz się w życiu?
~Czym kieruje? Myślę, że rozumem, chociaż często przegrywa on z sercem, które jest dla mnie najważniejsze. Moje uczucia niestety często są silniejsze od racjonalnego myślenia
6. Jaki jest twój ulubiony serial?
~Pamiętniki Wampirów
7. Dzieciństwo czy dojrzałość?
~Nie jestem pewna. W niektórych chwilach dojrzałość jest nie zbędna. Lecz za dzieciństwem też się tęskni.
8. Co sądzisz o "Zniszcz Ten Dziennik"?
~Bardzo fajna sprawa. Ludzie czasami ukazują swoje artystyczne strony.
9. Wolisz oglądać filmy czy czytać książki?
~Czytać książki. Nic według mnie tego nie zastąpi.
10. W jaki sposób dążysz do spełnienia swoich marzeń?
~Na pewno nie po trupach do celu.
Małymi kroczkami dosięgam tego czego marzę
11. O czym był twój ostatni sen?
~Od dłuższego czasu nic ewentualnie nie pamiętam co mi się śni.
NOMINACJE:
1.http://dark-life-of-a-single-girl.blogspot.com/
2.http://blackperlage.blogspot.com/
3.blueskyylar.blogspot.com
4.http://marakuja-sempai.blogspot.com
5.http://pieczecprzeznaczenia.blog.pl/
6.http://onesmallbreath.blogspot.com/
7.http://the-nightmare-of-new-orleans.blogspot.com/
8.http://zbytpieknezbytprawdziwe.blogspot.com/
9. http://loveyou-forever-ever.blogspot.com/
PYTANIA:
1. Ostatnia książka, którą miałaś w rękach (dosłownie, nie musiałaś jej czytać)?
2.Ulubiony serial animowany, który wspominasz do tej pory...
3.. Jakiej muzyki słuchasz?
4. Jakie blogi najczęściej czytasz?
5. Piosenka, która poprawia Ci humor?
6.Wolisz czytanie lub pisanie, czy np. jazdę rowerem, albo bieganie?
7.Jaki jest Twój ulubiony aktor?
8. Ulubiony zwierzak?
9. Kiedy wpadłeś/aś na pomysł prowadzenia bloga i dlaczego to robisz?
10. Jaka była Twoja reakcja, gdy dowiedziałeś/aś się, że zostałeś/aś nominowana?
11.Co jest ważniejsze: przyjaźń czy miłość?
piątek, 23 stycznia 2015
Part 8.
Zaprowadził mnie na koniec korytarza i otworzył drzwi do pokoju, którzy wyglądał jak by ktoś wyjął go z jakieś innej epoki. Łóżko z baldachimem stało pomiędzy oknami stare lustro na stojaku koło szafy wszystko wyglądało na stare ale jakie to było piękne.
Zatkało mnie. Sama za żadne skarby nie urządziła bym tak pokoju. A tu .. tu wygląda to wszystko pięknie.
-Pokój gościnny. Mama zawsze wszystko starannie robiła jak widać. - powiedział Max.
-Wręcz idealnie - powiedziałam szeptem
-Słucham? - zapytał.. a ja się speszyłam, zachwycam się pokojem ale z niego płynie taka jakby energia. Taka uspokajająca.
-Nic. Po prostu jestem zmęczona.
-No tak. To ja będę u siebie a ty się połóż. Ale może zadzwoń do mamy najpierw.
I wyszedł.
Tak jak powiedział zrobiłam. Mama nie odbiera a ja się martwię. Może śpi. Na pewno niedługo oddzwoni.
Położyłam sie i odrazu zasnęłam.
Kiedy rano się obudziłam nie wiedziałam gdzie jestem i co się stało. Ale potem wydarzenia z poprzedniego dnia zaczęły napływać z powrotem do mojej głowy. Wilk, bieg przez las, Max , poobijany Blake. Wydawało się nieprawdopodobne i brzmiało tak w moich myślach. Usiadłam na łóżku i głowa natychmiast zaczęła mi pękać. Ktoś zapukał do drzwi.
-Proszę.
Do pokoju wszedł Max z tacą w ręku.
-Przyniosłem ci śniadanie, wodę i tabletki na ból głowy.
Położył wszystko na stoliku koło łóżka i podał mi najpierw śniadanie.
Kiedy poczułam zapach jajecznicy od razu poczułam jak bardzo jestem głodna. Zjadłam ale głowa nadal mi pękała więc wzięłam tabletki.
Max wziął tacę i wyszedł. Nie wymieniliśmy ze sobą ani słowa od chwili kiedy wszedł do pokoju. Wydawał się niespokojny i nerwowy.
-Lepiej? -zapytał kiedy wrócił.
-O wiele. - spojrzałam na niego - która godzina ?
-W pół do 3.
-O mój Boże. Tak długo spałam. Przepraszam cię, nadurzyłam twojej gościnności. Muszę już iść.
-Nie powinienem cię wypuszczać-popatrzyłam na niego i podniosłam brew. - Ale skoro się upierasz. Odwiozę Cię.
Zgodziłam się. Schodząc po schodach na dół mineliśmy Blake. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się tajemniczo a zarazem wrednie. Nie wiedziałam jak to zinterpretować. Przez chwilę jego oczy ... przypominały mi coś ale nie mogłam skojarzyć co.
-Dziękuję Ci. - powiedziałam kiedy staneliśmy w końcu na moim ganku.
-Ale nie ma za co. -zdziwił się.
-Jest. Uwierz mi. Odkąd się znamy już 2 razy zemdlałam a ty mnie ratowałeś. Jest za co dziękować.
-No dobrze. -powiedział tylko tyle. Potem podszedł i tak poprostu mnie przytulił. Nie jak chłopak dziewczynę, którą kocha. Tylko jak przyjaciel może brat, który się martwi i troszczy. Wtuliłam się bardziej zatrzymując tę chwilę na dłużej. Było mi dobrze. Nigdy wcześniej się tak nie czułam.
-Martwiłem się o ciebie. Zemdlałaś, zostałaś zaatakowana. To straszne. Nie chce cię tu zostawiać samej.
Odwróciłam się i zaczęłam otwierać drzwi.
-Przecież nie musisz. Wejdź. -powiedziałam.
czwartek, 22 stycznia 2015
Part 7.
Zamarłam. Nie mogłam się ruszyć z miejsca. Zawsze gdy ogladałam filmy nie wierzyłam że strach może tak sparaliżować. Nic nie widzisz, nic nie słyszysz tylko to co cie przestraszyło.
Wilk zaczął warczeć i okrężnym krokiem się zbliżać. Nagle zarwał się silny wiatr. Zwierze straciło na chwilę czujność ale i tak nie wiedziałam co mam zrobić. Nagle wszystko co leżało kamienie, patyki ściółka zaczęło drgać i unosić sie. Tworzył się wokół mnie i wilka wir tego wszystkiego to był niesamowite a zarazem straszne. Nagle wszystko stanęło w miejscu dosłownie kamienie i wszystko wisiało w powietrzu. Wilk podkulił ogon i warknął jeszcze w moją stronę nim wszystko zaczęło lecieć w zwierze. Zaczął piszczeć i wyć. Ja odzyskałam siłę i zaczęłam biec. Jak dobrze że mieszkam na obrzeżach miasta i mam w sumie nie daleko do Maxa. Biegłam i biegłam. Kiedy zobaczyłam już jego dom ucieszyłam sie i to mi dodalo sily. Balam sie i mialam wrazenie ze ten duzy wilk mnie goni. Wpadłam na werande i wbiegłam do domu i zatrzasnęłam z całej siły drzwi.
Słyszałam szybkie kroki po schodach.
-co do cholery ? -krzyknął.kiedy mnie zobaczył pobiegł do mnie a ja ledwo stałam na nogach i zemdlałam.
Obudziłam się w jego miękkim łóżku. On stał przy oknie.
Podniosłam się. Czułam jak bym w gardle miała żyletki.
-wody.. - powiedziałam szeptem a on natychmiast sie odwrócił podszedł do stolika i podał mi szklankę. Wypiłam wszystko duszkiem.
-Dziękuje - odezwałam sie już normalnym głosem.
-co się stało? -spytał.
Opowiedziałam mu wszystko dokładnie, niczego nie pomijając. On miał zacięty wyraz twarzy i złowrogie oczy. Usłyszeliśmy drzwi otwierające sie na dole.
-zostań tu. -kazał, nie prosił. Wiec nawet nie drgnęłam tylko nasłuchiwałam. Po głosach wiedziałam że Max rozmawia z Blakem. Nagle usłyszałam huk. I krzykim wstałam i wychyliłam głowe za drzwi. Widziałam Blaka jak wchodzi do pokoju w podartych ciuchach i posiniaczony. Przestraszyłam się i usłyszałam kroki Maxa. Wróciłam szybko do łóżka.
Kiedy chłopak wszedł do pokoju spytałam:
-co się stało tam? Słyszałam huk.
-Sprzeczka braterska - wzruszył ramionami i uśmiechnął. Spojrzałam na godzinę na zegarze ściennym była 23.
-może ja już bym poszła?
-zwariowałaś. Zemdlałaś, zostałaś zaatakowana. Nigdzie nie idzesz jutro cię zawiozę. Choć położysz się w innym pokoju.
Wyszliśmy i skręciliśmy w prawo.
wtorek, 7 stycznia 2014
Part 6.
Zeszłam na dół. Zadzwoniłam do mamy.
-Halo?
-Hej ... kiedy wracasz?
-Już nie długo naprawdę... -powiedziała smutnym tonem. Rozmawiałyśmy jeszcze przez chwile, przerwał nam dzwonek do drzwi. To była Monika.
-Hej .. co tam ? - spytała wchodząc do salonu i siadając na kanapie. Rzuciłam okiem na zegar. Było już wpół do 1.
-Nic.. -oparłam wzruszając ramionami.
-co jest ? - skąd ona może wiedzieć że coś jest. Staram się.. Naprawde bardzo się staram żebym nie wyglądała inaczej niż zwykle.
-nic .. -powtórzyłam.
-ej wiedzę przecież - zaśmiała się rzucając we mnie poduszką. Podeszlam do niej i opowiedzialam wszystko. Pomijając, ze po pocałunku Max dziwnie się zachowywał. Widziałam wyraźnie w jego oczach smutek. Gładko zmieniłam temat. Nie chciala m o tym rozmawiać. Przyjaciółka chciała wyciągnąć mnie z domu.
-no chodź na zakupy , nad jezioro , spacer, cokolwiek ... opowiedziała patrząc na mnie słodkimi oczkami. Zaprzeczylam. Chciałam zostać w domu, nigdzie nie wychodzić i zobaczyć czy Max do mnie zadzwoni przyjdzie napisze. Nie napisał.
************
-Aneta ! - od wrocilam się zdumiona. Kilka kroków dalej zauwazylam rozesmiana buzie Moniki.
-co tam ? -zapytala.
-nic, szlam właśnie na zakupy. A ty?
-po ciebie.. Od tygodnia nie wychodzisz .. A tu proszę .. Skąd ta zmiana ? -zapytala.. Jednak nie miałam szansy odpowiedzieć - albo wiesz co ? Nie ważne ważne że teraz w końcu ruszyłaś ten swój tyłek z domu. - odpowiedzialam jej usmiechem. Ruszylysmy ku galeri. Mamy nadal nie ma w domu od taty żadnych znaków zycia , zapewne pracuje ale powinnien tez się odezwac. Max ... Nie odzywa się od tamtego wieczoru. Czekalam ...
Wrocilam do domu późnym wieczorem. Monika poszła do domu a ja wrocilam sama do domu... Zdziwilam się gdy zobaczylam kto siedzi u mnie na werandzie .
-Max ?
-o jesteś ... Czekalem na ciebie -spojrzal na mnie jak zbity kociak. Spojrzalam na niego bez uczuciowo.
-wejdz...
Kiedy juz zalezlismy się w salonie on usiadł na kanapie a ja na drogim jej końcu, zostawiając po między nami spora przerwę.
-chcialem cie przeprosić ...
-za co ? Nie masz przeciez za co..
-mam ... Po tym co się stało u mnie w domu no wiesz... - był skrępowany - powinienem się chociaż odezwac .... -wzruszylam ramionami. Mówił dalej - i ... Przepraszam. Może lepiej juz pójdę ok ? -rozejrzal się dookoła. -twojej mamy jeszcze nie ma ?
-nie nie ma. Próbuje się do niej dodzwonić od kilku dni, nie odbiera. Mój brat tez.
-aha. Przykro mi ze musisz tu sama siedzieć. Pamiętaj ... Mówiłem ci ze w każdej chwili możesz ze mną porozmawiać ... Chce być twoim przycielem Aneto.
-dziekuje -powiedzialam w sumie bez sensu ...
-no to ja ... Juz pójdę ... Cześć.
-pa.
Kiedy wyszedł pobieglam na górę i weszłam pod prysznic. Potem się położylam. Malam bardzo złe sny. Śniłam o wilku.. Nie to nie mógł być wilk za duży. Śnilam o tym że to cos goni mnie po lesie. Nagle słyszę ciężkie łapy uderzające o ziemie. Potem czuje jak z impetem uderzam o ziemie. Budze się.
Nie... Znowu koszmary. Czuje jak kosmyki włosów przylepily mi się do czoła. Zerkam na zegarek była punktualnie 12. Zerwałam się z łóżka i poszlam do toalety. Odświeżyłam się i zeszlam na dol. Zrobilam sobie herbatę i ja wypilam. Zerknelam na okno. Pogoda była dziś straszna pochurno. Prawie ciemno. Ale gorąco. Wzielam telefon do reki i zauwazylam SMS. 'Jeśli będziesz chciała się dziś spotkać napisz albo przyjdź. Będę czekał. Max.'. Zalozylam buty i wyszlam z domu. Na ulicy było pusto jak nigdy. Szlam wiec samotnie. Było strasznie cicho. Domy ciągnęły się po obu stronach. W pewnym momencie postanowilam iść na skróty. Przez las. Kiedy tylko weszlam głębiej w las uslyszalam dźwięk który przypominał warczenie, bardzo duzego psa. Rozejrzalam się dookoła. Widziałam
blask psich oczu. Kiedy skierowalam się spowrotem w dobra stronę przede na stal wilk jak z mojego snu, wielki i wściekły. Ruszył w moim kierunku. Strach mnie sparaliżował. Zabije mnie , zabije mnie. Zostane pozarta.
__________________
Przepraszam ze notka taka krótka ale nie mam dostępu do kapa. Pisze na tablecie... Zmeczylo mnie i palce rozbolaly.
A tak po za tym... Znacie jakieś ciekawe książki .... ??
I ciekawe czy ktoś wgl czyta to opowiadanie ..